Jesteś w: Gloria victis

"Gloria victis" - streszczenie w pigułce

Autor: Karolina Marlęga     Serwis chroniony prawem autorskim

Jest to opowieść, którą nad Kanałem Królewskim usłyszał od wysokopiennego lasu wiatr krążący nad ziemią.

Wrócił na Polesie litewskie po pięćdziesięciu latach. Poznały go długowieczne drzewa, ale tym razem to nie wiatr opowiadał, co zobaczył podczas swej podróży wokół świata. To las musiał opowiedzieć zaciekawionemu wiatrowi, co przez pół wieku wydarzyło się u jego stóp, wytłumaczyć skąd na polanie wzięła się zbiorowa mogiła i co oznacza zatknięty w nią krzyżyk.

Na tej polanie, w 1863 roku rozłożył się obozem Romuald Traugutt ze swoimi ludźmi. Przyszli w maju, pieszo i na koniach, z szablami i karabinami, starsi i zupełnie jeszcze młodzi. Był między nimi nieopodal mieszkający, a teraz stojący na czele jazdy Jagmin i jego serdeczny przyjaciel - Maryś Tarłowski.

Maryś był młodym, wykształconym przyrodnikiem. Przyjechał z daleka, nie było wiadomo skąd i dla walki o wolność poświęcił swoją naukową karierę. Przyjechał z siostrą Anielką i zatrzymali się w pobliskim miasteczku. Tam poznali Jagmina i stamtąd obaj mężczyźni wyruszyli na leśną polanę, zameldować się u Traugutta. Anielka wprawdzie rozpaczała żegnając się z bratem, ale nie broniła mu iść. Prosiła tylko Jagmina żeby się nim opiekował i dbał o niego.

Z leśnej polany, gdzie rozbito obóz wyruszali do walki, a po wygranych bitwach powracali pomiędzy stare drzewa odpocząć, nabrać sił. Pewnego dnia te stare drzewa były świadkiem, jak wódz dziękował małemu Tarłowskie-mu za uratowanie życia, chwalił jego odwagę i męstwo. I tylko brzoza rosnąca na skraju polany, pod którą tak często Maryś przesiadywał znała go i dobrze wiedziała, że nie był on stworzony do walki. Jakże trudno byłe zabijać komuś, kto z największym uczuciem obserwował życie innych - roślin, owadów, drobnych zwierząt. Jakże trudno było walczyć na śmierć i życie komuś, kto żył historią, poezją, filozofią.
strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 - 



  Dowiedz się więcej