Jesteś w:
Wesele
Bronowice pod Krakowem, listopad 1900 r.
Uczestnicy wesela pojawiają się kolejno po dwie, trzy osoby w izbie przytanecznej i prowadzą między sobą krótkie rozmowy. Czepiec próbuje rozmawiać z Dziennikarzem o polityce, ale ten go zbywa. Nie chce odpowiadać na pytania chłopa interesującego się wydarzeniami na świecie. Dziwi się, że chłopom nie wystarcza ich własny wiejski świat. Ma dość rozmów o polityce, woli poflirtować z Zosią.
Rozmowa Radczyni z Kliminą nie wiąże się. Radczyni nie ma pojęcia o pracach na roli i zadaje zabawne pytania. Padają zdania:
„Wyście sobie, a my sobie.
Każden sobie rzepkę skrobie".
„Jeden Sas, a drugi w las".
Pan Młody rozmawia z różnymi gośćmi - z Księdzem, Żydem, Rachelą, Poetą, Gospodarzem i Panną Młodą, której urodą nacieszyć się nie może. Zachwyca się też wsią. Rachela wabi Poetę, upaja się radosnym nastrojem wesela, rozśpiewaną chatą i zapewnia Pana Młodego, że ta „chata rozśpiewana" do poezji się nada, jeśli on trochę zmieni, doda. Pan Młody odpowiada:
„ja to czuję, ja to słyszę, kiedyś wszystko to napiszę".
W dalszych rozmowach między gośćmi weselnymi (Poeta, Gospodarz, Czepiec, Ojciec) padają wypowiedzi pod adresem chłopów i inteligencji. Chłopi są silni, zdrowi i chętni do walki, tylko trzeba nimi pokierować. Dziad wspomina okres rzezi galicyjskiej z 1846 r. Pod adresem inteligencji padają słowa krytyki. Rachela chce poetyczności i proponuje, by zaprosić na wesele wszystkie dziwy, kwiaty, krzewy, brzęczenie, a Poeta podpowiada, że i chochoła, co też Młodzi Państwo czynią wśród śmiechów i żartów. Pan Młody mówi:
strona: - 1 - - 2 - - 3 - - 4 - - 5 - - 6 -
Wesele - streszczenie
Autor: Karolina Marlęga Serwis chroniony prawem autorskimBronowice pod Krakowem, listopad 1900 r.
Uczestnicy wesela pojawiają się kolejno po dwie, trzy osoby w izbie przytanecznej i prowadzą między sobą krótkie rozmowy. Czepiec próbuje rozmawiać z Dziennikarzem o polityce, ale ten go zbywa. Nie chce odpowiadać na pytania chłopa interesującego się wydarzeniami na świecie. Dziwi się, że chłopom nie wystarcza ich własny wiejski świat. Ma dość rozmów o polityce, woli poflirtować z Zosią.
Rozmowa Radczyni z Kliminą nie wiąże się. Radczyni nie ma pojęcia o pracach na roli i zadaje zabawne pytania. Padają zdania:
„Wyście sobie, a my sobie.
Każden sobie rzepkę skrobie".
„Jeden Sas, a drugi w las".
Pan Młody rozmawia z różnymi gośćmi - z Księdzem, Żydem, Rachelą, Poetą, Gospodarzem i Panną Młodą, której urodą nacieszyć się nie może. Zachwyca się też wsią. Rachela wabi Poetę, upaja się radosnym nastrojem wesela, rozśpiewaną chatą i zapewnia Pana Młodego, że ta „chata rozśpiewana" do poezji się nada, jeśli on trochę zmieni, doda. Pan Młody odpowiada:
„ja to czuję, ja to słyszę, kiedyś wszystko to napiszę".
W dalszych rozmowach między gośćmi weselnymi (Poeta, Gospodarz, Czepiec, Ojciec) padają wypowiedzi pod adresem chłopów i inteligencji. Chłopi są silni, zdrowi i chętni do walki, tylko trzeba nimi pokierować. Dziad wspomina okres rzezi galicyjskiej z 1846 r. Pod adresem inteligencji padają słowa krytyki. Rachela chce poetyczności i proponuje, by zaprosić na wesele wszystkie dziwy, kwiaty, krzewy, brzęczenie, a Poeta podpowiada, że i chochoła, co też Młodzi Państwo czynią wśród śmiechów i żartów. Pan Młody mówi:
strona: - 1 - - 2 - - 3 - - 4 - - 5 - - 6 -
| Dowiedz się więcej | |
